• Wpisów:40
  • Średnio co: 32 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 21:37
  • Licznik odwiedzin:4 958 / 1344 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
- Skalpel

To wczorajsze. Dzisiaj nie ćwiczyłam. Ale za to byłam za zakupach i zaliczyłam Starbucksa, a w nim cheat meal w postaci ciasta marchewkowego i macchiato z syropem klonowym (ciasto marchewkowe brzmi niby dietetycznie i zdrowo, a ma, uwaga!!!, ponad 500 kcal! i to 1 kawałek!!). Ale było smaczne Tylko głupio tak siedzieć samej w kawiarni, gdy wokół ciebie same plotkujące przyjaciółki...
 

 
Byłam dziś u fryzjera. Nie stresowałam się, miałam dobre przeczucie. Pokazałam fryzjerce zdjęcie aktorki z Pożyczonego Narzeczonego, bo mamy podobny kształt twarzy. Na fotelu byłam zachwycona. Teraz im częściej spoglądam w lustro tym bardziej uważam, że wyglądam po prostu śmiesznie...
  • awatar Eased: pokaa ten fryz, zobaczyłabym :)
  • awatar st.anger: Ale we mnie obudziłaś ciekawość, jaką masz fryzurę... Taką z wyrazistą grzywką?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
- Miley Cyrus Sexy Legs
- Ewa Chodakowska Wyzwanie Na Wew. Stronę Ud
- 8minutowy trening na wew. stronę ud z kanału StylowoTV
- Mel B na nogi

W planach było tylko MCSL Ale miałam siłę (i ochotę) na więcej, więc zrobiłam. Chciałam spróbować czegoś nowego, żeby nie wiało nudą i odpaliłam ten trening StylowoTV, ale, łagodnie mówiąc, był beznadziejny Totalnie. Nikomu nie polecam. Po skończeniu dołożyłam sobie jeszcze Mel B, bo po czymś tak słabym nie skończyłabym usatysfakcjonowana.
 

 
Byłam dzisiaj na zakupach. Jak na złość, gdy chcę sobie kupić coś kolorowego, w sklepach gdzie nie spojrzę szarości. Zresztą już nawet nie chodzi o kolory - ogólnie nic nie było Jak będę miała czas wejdę na zalando i inne tego typu, może tam coś upoluję.
Zakupy łączą ludzi. Miło spędziłam czas z mamusią Zjadłyśmy obiad w Złotych Tarasach w tajlandziej restauracji; porcje mają przeogromne. Wstyd się przyznać, ale połowa wylądowała w koszu (mimo, że bylo bardzo smaczne) A do tego świeżo wyciskany sok z grejpfruta i pomarańczy. Mniam!
Na kolację ojciec wyskoczył z goframi. Nie miałam zbytnio ochoty. Zepsuł mi koniec tygodnia nimi. Tak to bym miała równo tydzień bez słodyczy, ech. Zjadłam 2. Normalnie zjadałam 3,4 i więcej. Nawet mi nie smakowały jakoś szczególnie. Zdrowe jedzenie nie jest gorsze, a może nawet i lepsze. I jeżeli mam zrezygnować z wymarzonej figury tylko dla tych gofrów, które mi nawet nie smakowały, to ja podziękuję. W życiu bym nie pomyślała, że to powiem, ale naprawdę zaczyna mi się podobać to całe "fit" życie


  • awatar Folari: Ja na gofry zawsze mam ochotę. ;)
  • awatar famanoi: mi tez sie podoba zycie fit :D a co zakupow to racja ,w sklepach nic nie ma ciekawego :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
postanowiłam, że nie będę dodawać bilansów. nie ma to sensu, bo codziennie jem mniej więcej to samo. no i nie chcę popaść w paranoję - nie będę przecież liczyć kalorii z jabłka pociągnę liczenie kcal i rozkład makro do końca tygodnia, a później będę jeść "na oko" wierzę, że mój organizm sam będzie wiedział, czego w danym momencie mu brakuje

chciałam wczoraj poćwiczyć - 5 raz w tym tygodniu, ale nie mogłam. znaczy, nie to że nie mogłam, ale nie lubię ćwiczyć, gdy cała rodzina jest w domu poza tym i tak chyba nie dałabym rady, po szkole chodziłam jak jakaś łamaga haha, dosłownie: nie pięta palce pięta palce tylko od razu na śródstopiu, w dodatku tak dziwnie pochylona do przodu ale przynajmniej wiem, że treningi działają
  • awatar Zakira Luna: Jak rozumiem zakwasy?:) 5 dni w tygodniu? Wow, strasznie dużo ja ćwiczę 3-4 ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
*bilans*
śniadanie:
jajecznica z 1 białka i 2 całych jaj
łyżeczka oliwy

II śniadanie:
gruszka z cynamonem
musli tropikalne
połowa szklanki mleka 3,2
2 chrupkie
2 łyżeczki miodu

przekąska:
jogurt naturalny
łyżka słonecznika
łyżka suszonej żurawiny
mała garść suszonych bananów

obiad:
6 łyżek (ugotowanego) ryżu
filet z piersi kurczaka w papirusie

przekąska:
garść nerkowców

kolacja:
jajecznica z 2 białek i 1 jajka
połowa garści orzechów arachidowych

*trening*
Miley Cyrus Sexy Legs
Mel B na nogi
Mel B na pośladki
Ewa Chodakowska wyzwanie na wewnętrzną stronę ud

Nie wiem, co z tym jedzeniem. Wszędzie piszą, że 1700 to optymalna ilość, by nie rozwalić sobie metabolizmu, ale... Gdybym nie liczyła kalorii tylko jadła tyle, by nie chodzić głodna, to bym jadła mniej... Wpycham w siebie na siłę... Trochę to głupie - jestem na diecie, a jem więcej, niż czuję potrzebę. No ale zaufam ludziom, którzy już mają w tym doświadczenie - w odróżnieniu ode mnie

A co wy jecie w ciągu dnia? Podacie mi swój przykładowy jadłospis? Może to ja mam jakoś dziwnie skurczony żołądek Nie wiem co robić
  • awatar GottaBeSKINNYnow: fajny trening!
  • awatar More_Love: ładny ten Twój bilans ;) ćwiczenia też! Wydaje Ci się, że jesz dużo, ale to samo zdrowie ;) trochę cierpliwości i pojawią się efekty ;):*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Byłam dziś w Rossmannie. Kupiłam ten podkład, o którym wam mówiłam. ...i oczywiście także masę innych komplenie niepotrzebnych mi rzeczy

*bilans*
*1* omlet (1 jajo, 2 białka, cynamon, kilka kropel aromatu cytrynowego, 1 łyżeczka oliwy)
2 łyżeczki masła orzechowego
1 łyżeczka migdałów
*2* garść nerkowców
*3* płatki z jagodami goji bez cukru
szklanka mleka 3,2
banan
*4* 1 białko
2 chrupkie
2 łyżeczki miodu
jabłko
1,5 łyżki słonecznika
*5* mielony
*6* jajko na miękko
40g (garść) orzechów archaidowych
*razem* ok. 1800 kcal

*trening*
Skalpel
Blogilates Perfect Legs (15 min)

Ledwo chodzę po wczorajszym
 

 
Dzisiaj byłam na konkursie ortograficznym. Mam nadzieję, że dobrze mi poszedł. Ortografia to jedyne, w czym uważam że jestem dobra, a jeżeli się okaże, że jednak nie, to zostanę z niczym



Jutro mamy rekolekcje, więc będę wolna już około 12. Mam zamiar pójść do Rossmanna, przydałby mi się nowy fluid. Loreal True Match - ma ktoś? Albo znacie jakieś inne godne polecenia?
 

 
Tym razem jest inaczej. Do tej pory treningi zawsze robiłam z przymusu. Teraz - z uśmiechem na ustach. I chcę więcej i więcej.

*Bilans*
*1* serek wiejski
*2* placuszki bananowe (2 jajka + banan)
łyżeczka migdałów
2 łyżeczki masła orzechowego
łyżeczka dżemu morelowego
*3* 2 kromki chleba
3 białka jaj
jabłko
*4* kiwi
2 chrupkie (smakują jak tektura, fuj nigdy wiecej ich nie kupię)
łyżeczka miodu
garść nerkowców
łyżka słonecznika
*5* mielony
*6* serek homogenizowany naturalny

Naprawdę, nie moge sie doczekać, aż zmniejszę liczbę kalorii, bo teraz to ledwo w sobie wszystko wpycham

*ćwiczenia*
ok. 5-7 minut skakanki
Ekstra figura Ewy Chodakowskiej (awansował na moj ulubiony trening Ewki!)
20 przysiadów
stretching
 

 

1*

Mała zmiana planów Zaczynam dzisiaj, nie po Wielkanocy. Po prostu nie mogłam już usiedzieć w miejscu, chciałam... działać. W końcu

Bilans:
1. jajecznica z 3 jaj - 270 kcal
łyżeczka oliwy z oliwek - 40
2. 2 kromki chleba pszenno-żytnego - 140
2 plastry szynki - 80-100(?)
ser żółty - 75
3. banan
4. garść orzechów nerkowca - ok. 200
2 chrupkie - 80
łyżka nasion słonecznika - 60
łyżka suszonej żurawiny - 50 (spojrzałam na skład, a tam 50% żurawiny. pozostałe 50% to sam cukier! no i co tu teraz zrobić? kupić nowe opakowanie? zjeść te? )
5. ryż - 120
kurczak po chińsku - 150
pomidorówka - 350
6. serek bieluch - 190
połowa kromki - 35
razem: ok. 1950

Powiem wam, że nie wiem ile tak naprawdę wyszło mi kalorii. Pomidorówkę policzyłam jako 350, ale równie dobrze mogła mieć 250. To samo z kurczakiem. No nic
Do połowy tygodnia chcę jechać na 2000 kalorii, a później dopiero zejść do 1700-1800. Nie chcę tak gwałtownie, by nie rozwalić sobie metabolizmu. Ale te 2000 ledwo w siebie wypycham Jeżeli je się niezdrowe rzeczy, to nietrudno jest tyle zjeść, jak jeden baton ma 300, placek 400 itd. itp. to wyjdzie nawet więcej. Ale jak jem jajka czy kurczaka, które są niskokaloryczne, to jak tu z nich wyciągnać 2 tysiaki...

Ćwiczenia:
45 minut skakanki (z przerwami, czyli tak pewnie 35 minut)
Mel B na pośladki
Mel B na brzuch
20 przysiadów sumo z obciążeniem (2 hantelki po 3 kg = 6 kg)
20 podnoszeń ciężarka na jedną rękę (istnieje w ogóle tego profesjonalna nazwa?? )
15 minut stretchingu
Zaszalałam Roznosi mnie, mówiłam.


*cały wpis dotyczy dnia wczorajszego. pinger się zbuntował i dopiero dzisiaj udało mi się go dodać. nawet na własnego bloga nie mogłam wejść, bo "error"
 

 
Ostatnio nie mam w ogóle na nic siły, wszystko mnie boli. Nie wiem czy to przez chorobę czy przez intensywne rozciąganie. Miała być dzisiaj kolejna seria stretchingu, ale wymiękam przy najmniejszym skłonie. Dałam sobie spokój.

Michę jednak trzymam Miałam dzisiaj taką ochotę znowu nażreć się jak świnia... Ale ją ugasiłam i jestem z siebie mega dumna

Mama była dziś na zakupach... Załamałam się. Już nawet nie chodzi o to, że staram się ograniczać słodycze, ale czy to normalne tyle tego kupować?! Ale nie no, jest zdrowo, po prawej widać kawałek ciemnego pieczywa
Taki żarcik
  • awatar Mariposa perdida: Ta kupka tych slodyczy moglaby lezec przede mna i by mnie wcale ale wcale nie wzruszala poniewaz od dziecka nienawidze czekolady, a dzis slodycze moga mi nie istniec wcale. W domu nigdy nie ma u mnie niczego slodkiego, jak ktos przyniesie moim dzieciom slodycze to rozkladam je po calym domu - na ozdobe i tak leza i leza (bo dla dzieci wydzielam), dzieciaki to by zjadly wszystko za raz :) Jak to dzieci:) Chociaz znam jedno dziecko ktore nienawidzi slodyczy- ma 11 lat, a jak miala 6 to nawet nie powachala- siostra mego meza :) a wiec nie jestem sama :) Miesa tez od dzieciaka nie nawidze - ble Ale rzeczywiscie tyle slodyczy kupic :) he, he Pozdrawiam !
  • awatar famanoi: o matko ,ale tego! :D ja naszczescie ,nie kupuje ,nie jem i mam spokój :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
100 dni, a nawet mniej, bo już 97. Po prostu nie miałam wcześniej czasu do was napisać
Do wakacji odliczam już od dawna. Teraz pozostaje mi tylko ułożyć odpowiedni plan, bo bez jasnego wyznaczenia sobie celów tracę motywację i zapominam, do czego tak właściwie dążę

Zaczynając od początku:
*1* pierwszy tydzień, czyli obecny, *tylko stretching*. Eliminuję kupne słodycze, takie jak czekolada, batoniki, żelki itp itd, poza tym jem normalnie, tzn. nie przejmuję się, że jem kanapkę na kolację (węglowodany na kolację??? toż to nie do pomyślenia!!!!). I tak aż do Wielkanocy. Dlaczego? Nie chcę rzucać się na głęboką wodę; tylko mnie to zdemotywuje. Na spokojnie, mam przecież czas Nie zamierzam popełniać starych błędów.
*2* do połowy kwietnia *codziennie skakanka*. oczywiście nie zapominamy o rozciąganiu Co 2-3 dni jeden dowolnie wybrany trening, np. *pilates, Mel B, MCSL*. Co do jedzenia, to *na śniadanie białko i tłuszcze, to samo z kolacjami*. Obiady jadłam, jem, i zawsze będę jeść z rodziną. Poza tym ma być jak najzdrowiej
*3* no a później już normalnie, czyli *3 siłówki w tygodniu, 2 razy cardio*. 4 treningi w tygodniu. Wprowadzam ponownie węglowodany na śniadanie, co do kolacji to jeszcze zobaczę. Stretching obecny cały czas






Postaram się pisać "sprawozdania" z treningów, ale nie wiem, czy będę dodawać bilanse. Boję się, że znowu wpadnę w jakąś chorą obsesję.

*To jak? Kto walczy ze mną o idealną figurę?! Mamy ponad 3 miesiące, do dzieła!*
 

 
Kto oglądał dzisiaj zaćmienie? U mnie nawet w szkole specjalnie zrobili przerwę w apelu, byśmy mogli je zobaczyć haha
Lekcje były skrócone i o 13 byłam już wolna. Miałam jechać z dziewczynami na zakupy. No właśnie - miałam. Jak zwykle nic nie było zorganizowane, a to przecież one wyszły z tym pomysłem. Nienawidzę takich sytuacji, gdy nic nie jest zaplanowane i opóźnione. Co zrobiłam? Wyszłam. Po prostu wstałam, podziękowałam za mile spędzony czas i wyszłam. Mogą mnie w tyłek pocałować.
Zamiast tego byłam z bratem na rowerach. Wstąpiliśmy też do KFC. Zamówiłam twistera i krushera. Wiecie co? Nawet mi to nie smakowało... To nie tak, że jedzenie mi zbrzydło po zobaczeniu, ile to ma kalorii (480 i 300!), ono po prostu mi nie smakowało. Po powrocie to samo. Otworzyłam paczkę chipsów, spróbowałam i... wyplułam. Nie wiem, co się ze mną dzieje XD Ale w sumie to dobrze, nie będzie mnie ciągnęło do faszerowania się chemią.



Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Tak, dobrze przeczytaliście!
Dla niektórych 100 może być dużą liczbą. Dla mnie nie. Przecież to tylko jakieś 3 miesiące! A jeżeli odejmiemy od tego jeszcze święta i weekendy...
Ogólnie, mam plan powrócić do ćwiczeń, gdy moja aplikacja na telefonie odliczająca do wakacji pokaże tę okrągłą liczbę - 100. Jeszcze 9 dni. Od grudnia nie ćwiczyłam ani razu. I nie, nie mam wyrzutów sumienia. Musiałam od tego wszystkiego odpocząć. Nawiązać na nowo relację z jedzeniem. Po tym całym głodzeniu się, a nawet wymiotowaniu, potrzebowałam przerwy.
By zobaczyć, że jestem zdolna żyć bez obsesji na punkcie jedzenia i swojej figury.





No, ale za 9 dni bierzemy się ostro do roboty
Póki co gromadzę sprzęt, tym razem chcę podejść do tego profesjonalnie. Zdarzało mi się ćwiczyć w samej bieliźnie i spodniach od piżamy (aż wstyd o tym pisać), na ofechmaconym (nigdy nie wiem, jak to się pisze haha) dywanie, a za moje obciążenie robiły butelki z wodą. W dodatku nie robiłam tego poprawnie, nawet się nie starałam, byłam już tak znużona brakiem efektów, że ćwiczyłam, by było te "3 razy w tygodniu"; aby odwalić. Teraz jak o tym myślę, to nie miało to w ogóle sensu, ale wtedy tego nie rozumiałam.
Cóż, człowiek uczy się przez całe życie.

Jak na razie zamówiłam sobie ciężarki 2x3kg i biustonosz sportowy, o taki: http://store.nike.com/pl/pl_pl/pd/pro-classic-biustonosz-sportowy/pid-1518576/pgid-10105336
I chcę jeszcze matę, ale nie mogę się zdecydować:
1. http://allegro.pl/mata-do-cwiczen-fitness-joga-spokey-flexmat-180x60-i4837653527.html
2. http://allegro.pl/uniwersalna-mata-do-cwiczen-jogi-yoga-antyposlizg-i5033667233.html
 

 
Wczoraj cały dzień uczyłam się na sprawdzian z biologii i hiszpańskiego. Pierwszy raz od dawna tak przyłożyłam się do nauki.
I co? NIE MA NAUCZYCIELEK, SPRAWDZIANY ODWOŁANE. Nosz wściec się można

Wstałam nawet specjalnie wcześniej, by sobie wszystko powtórzyć. Tego akurat nie żałuję. Miałam okazję zobaczyć piękny wschód słońca. Wiedzieliście, że o 6 jest już jasno?
U mnie humor zależy w 85% od pogody, nie przesadzam.
Im więcej słońca wokół mnie, tym więcej we mnie.
 

 
Hej kochani!
I już pojutrze marzec... Ja nie wiem, ten czas tak szybko leci, dopiero co był Sylwester... Z jednej strony cieszę się, bo przynajmniej nie nudzę się całymi dniami, ale z drugiej mam wrażenie, że życie ucieka mi przez palce.
Cały tydzień spędziłam w domu. Na niczym. Teraz mam masę zaległości, mam nadzieję, że sobie z nimi poradzę. Tak jak niedawno pisałam, muszę się wziąć ostro za naukę. Na marzec moim głównym postanowieniem jest wyrobienie w sobie nawyku odrabiania lekcji od razu po powrocie ze szkoły, a dopiero później pozwalaniu sobie na "przyjemności". Zawsze siadam do nauki dopiero przed kolacją i polegała ona na spakowaniu książek na następny dzień. Czasami spisuję tematy z internetu, by nie mieć pustych zeszytów ćwiczeń. Lektur nawet nie wypożyczam. Na sprawdziany uczę się przed lekcją, czytając streszczenia rozdziałów.
Na szczęście mam całkiem dobrą pamięć i lecę na 4. Niektórzy uczą się całymi dniami, a i tak mają gorsze oceny ode mnie. Powinnam się cieszyć, ale ta myśl... Myśl, że mogłabym mieć "z łatwością" średnią 5.0, gdybym chociaż trochę się postarała... Bo skoro teraz dosłownie NIC nie robię, a i tak nie idzie mi tak źle, to co by było, gdybym poświęciła tę godzinę dziennie na naukę...
Trzymajcie kciuki, aby udało mi się to zmienić.

A propos marca... W niedzielę są urodziny mojej mamy! Trochę się zapomniałam, bo jestem przyzwyczajona, że miesiąc trwa 30/31 dni i odwlekałam z kupnem prezentem, a dzisiaj zajrzałam do kalendarza i złapałam się za głowę. No nic, będę musiała coś wymyślić!

Ten post jest taki o wszystkim i o niczym. Nie ma głównego wątku. To teraz jeszcze to pogłębię i napiszę o kolejnej rzeczy! A mianoowicieeee, wciągnęłam się w seriale! Pretty Little Liars zaczęłam oglądać ponad 1,5 roku temu, ale nie szło mi jakoś, jeden odcinek ciągnął mi się w nieskończoność, co chwilę sprawdzałam ile minut zostało jeszcze do końca. Dziwiłam się ludziom, którzy pisali komentarze, że obejrzeli 4 sezony w 2 tygodnie i ciągle im mało. Jednak w tym tygodniu nie miałam co ze sobą zrobić, więc wróciłam do PLL. Jestem w połowie 4 sezonu. A byłam na 2 To samo Teen Wolf. Dzisiaj zaczęłam 2 sezon. Tam jednak są one krótsze, jeden ma 12 odcinków, natomiast w przypadku PLL jest to dwa razy tyle. Są tu może jacyś serialomaniacy?
+ Dylan O'Brien z Teen Wolf jako bonus przymiotników mi brakuje na niego

zamówiłam sobie dzisiaj też obudowę na telefon, ananasa, żebym chociaż trochę czuła wakacje o taką:

i naszyjnik:

....który kosztował mnie tylko, uwaga!, 3 zł! takie zakupy to ja rozumiem

Jeju, przepraszam, ale mi esej wyszedł z dzisiejszego postu. Buziaki!